Karo i Wiwi to przepiękne owczarki szkockie collie. Przechodnie zachwycają się ich wspaniałym wyglądem, dzieci wyciągają ręce, żeby je pogłaskać. Te psy są jednak nie tylko ładne, są też niezwykle mądre. Tę cechę postanowiła wykorzystać ich właścicielka Agnieszka Gorażdża, rehabilitantka z Rybnika.
Od stycznia razem ze swoimi pupilami jeździ do Warszawy na kurs dogoterapii organizowany przez fundację CZE-NE-KA. Od kilku miesięcy Karo i Wiwi spotykają się z niepełnosprawnymi dziećmi. Efekty tych spotkań wręcz zadziwiają panią Agnieszkę.
- Dogoterapia to w Polsce bardzo nowatorska dziedzina – opowiada rehabilitantka. – Bardzo trudno znaleźć jakiekolwiek materiaÅ‚y na ten temat. DziÄ™ki Internetowi trafiÅ‚am wreszcie do Warszawy.
Na świecie dogoterapia ma nieco dłuższą historię. W 1964 roku po raz pierwszy padło określenie zooterapia, czyli terapia z udziałem zwierząt. Określenia użył Boris Levision, amerykański psychiatra dziecięcy, który pracował z dziećmi autystycznymi. Zauważył, że pacjenci mający duże trudności w nawiązywaniu kontaktów z dorosłymi, bez problemu zaprzyjaźnili się z jego psem. Od tej pory w wielu krajach zaczęły powstawać stowarzyszenia, których zadaniem jest propagowanie terapii z udziałem zwierząt.
W 1977 roku powołano międzynarodową organizację Delta Society, która zajmuje się badaniem więzi między ludźmi a zwierzętami. Badania przekonały naukowców, że psy doskonale spełniają wymagania programu terapii z udziałem zwierząt. Dlatego z zooterapii wyodrębniono dogoterapię.
Podczas kursu pani Agnieszka uczy siÄ™ teorii oraz, razem ze swoimi psami, bierze udziaÅ‚ w zajÄ™ciach praktycznych. Karo i Wiwi nauczyÅ‚y siÄ™ bardzo szybko spokojnego “chodzenia przy nodze”, gdy drugi koniec smyczy trzyma np. niepeÅ‚nosprawne dziecko. Podczas zabawy z rzucaniem piÅ‚eczki, psy bardzo sprawiedliwie przynoszÄ… rzucony przedmiot po kolei każdej osobie. Nie denerwujÄ… siÄ™ też zupeÅ‚nie, gdy dzieci godzinami czeszÄ… ich sierść i przypinajÄ… kolorowe spinki…
- Nigdy nie miaÅ‚am wÄ…tpliwoÅ›ci ani obaw zwiÄ…zanych z dogoterapiÄ…. Gdy tylko nadarzyÅ‚a siÄ™ okazja, wprowadziliÅ›my zajÄ™cia z psami – mówi Danuta Reclik, kierownik Warsztatu Terapii ZajÄ™ciowej, które prowadzi rybnickie koÅ‚o Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z UpoÅ›ledzeniem UmysÅ‚owym. Pani kierownik zadbaÅ‚a jedynie o sprawdzenie, czy osoba prowadzÄ…ca dogoterapiÄ™ ma odpowiednie kwalifikacje, bacznie przyglÄ…daÅ‚a siÄ™ też zajÄ™ciom. Wkrótce doszÅ‚a do wniosku że wszystko jest w porzÄ…dku, a podopieczni WTZ zaczÄ™li traktować spotkania z psami jak normalne zajÄ™cia.
- DziÄ™ki dogoterapii mÅ‚odzież niepeÅ‚nosprawna intelektualnie i pobudzona psychoruchowo może siÄ™ wyciszyć – uważa szefowa placówki. – Uczestnicy naszych warsztatów mogÄ… żyć dużo lepiej m.in. dziÄ™ki kontaktom ze zwierzÄ™tami.
Pani Agnieszka, Karo i Wiwi odwiedzajÄ… nie tylko WTZ, sÄ… też czÄ™stymi gośćmi w oÅ›rodku hipoterapii w Rybniku. Jeżdżą również na indywidualne zajÄ™cia np. do niewidomego dziecka. – CzÄ™sto sama jestem zaskoczona efektami – przyznaje Agnieszka Gorażdża. – Uważam, że collie doskonale nadajÄ… siÄ™ do dogoterapii. MajÄ… dÅ‚ugÄ… sierść, co prowokuje dzieci do gÅ‚askania i czesania. Poza tym sÄ… bardzo Å‚agodne.
Autor artykułu: KARINA SIERADZKA