Edmund Słowik cztery lata przepracował w Niemczech. Przywiózł stamtąd technologie, sprzęt i wiedzę, jak budować solidnie i profesjonalnie. Wymyślił firmę szkoleniową, w której zwalniani z pracy, przede wszystkim górnicy i hutnicy, mogliby zyskać nowe umiejętności. Choć m.in. Powiatowy Urząd Pracy w Gliwicach uznał jego pomysł za nowatorski, szkolenia nie ruszyły. Może dlatego, że w pewien sposób uszczupliłyby dochody lokalnych firm budowlanych?
ZaÅ‚ożona przez Edmunda SÅ‚owika firma szkoleniowa mieÅ›ci siÄ™ w budynku dawnej fabryki drutu. Część pomieszczeÅ„ jest już nowoczeÅ›nie odnowiona rÄ™kami osób biorÄ…cych udziaÅ‚ w szkoleniach. Edmund SÅ‚owik nazywa budynek “poligonem doÅ›wiadczalnym”. Ci, którzy stracili pracÄ™, a teraz postanowili siÄ™ przekwalifikować uczÄ… siÄ™ zawodu malarza, tapeciarza, glazurnika… W zajÄ™ciach teoretycznych oraz praktycznych pod okiem fachowców uczestniczyÅ‚o już 120.
osób. Niestety, możliwoÅ›ci “poligonu doÅ›wiadczalnego” powoli siÄ™ koÅ„czÄ…, budynek jest już bowiem prawie odnowiony. Edmund SÅ‚owik z zagranicznych wojaży przywiózÅ‚ jednak wiedzÄ™ o tym, jak niemiecki samorzÄ…d wspiera firmy umożliwiajÄ…ce zdobywanie bezrobotnym nowych umiejÄ™tnoÅ›ci. SÄ…dziÅ‚, że uda siÄ™ jÄ… przeszczepić na lokalny grunt.
- Nie jestem filantropem, na moim pomyÅ›le nie zamierzam także zarabiać – podkreÅ›la gliwiczanin. – PomysÅ‚ byÅ‚ taki: kursanci powinni uczyć siÄ™ w warunkach rzeczywistych. ZaproponowaÅ‚em miastu, by wskazaÅ‚a nadajÄ…cy siÄ™ do kapitalnego remontu budynek, w którym przynajmniej przez rok kursanci pod okiem instruktorów mogliby sobie “dÅ‚ubać”, przywracajÄ…c go do idealnego stanu. Pożytek byÅ‚by dwojaki: na rynku pracy pojawiliby siÄ™ doskonalne wyszkoleni fachowcy zmniejszajÄ…c liczbÄ™ bezrobotnych, a ponieważ prace byÅ‚yby prowadzone jako interwencyjne, miasto mogÅ‚oby obniżyć koszty usÅ‚ug remontowo-budowlanych. Pyta siÄ™ mnie pani, gdzie tu jest miejsce dla mojego interesu? Ano tu, że na pewno część z tych osób bardzo chÄ™tnie zatrudniÅ‚bym w swojej firmie. Finansowo widziaÅ‚em to tak: pracami interwencyjnymi bezrobotni zarabiajÄ… na swój zasiÅ‚ek.
OsobiÅ›cie nie miaÅ‚bym z tego dochodu. RolÄ™ miasta widziaÅ‚em nastÄ™pujÄ…co: daje ruderÄ™, otrzymuje paÅ‚ac. Remont jest prowadzony za darmo. WkÅ‚ad finansowy gminy sprowadziÅ‚by siÄ™ do zwrotu pieniÄ™dzy wydanych na materiaÅ‚y budowlane. W caÅ‚oÅ›ci kosztów remontu wydatki na ten cel stanowiÄ… do 40 procent. Reszta to zyski i narzuty, z których jak najbardziej Å›wiadomie zrezygnowaÅ‚em. Problemy zaczęły siÄ™, gdy doszÅ‚o do rozmów o finansowym aspekcie sprawy. MiaÅ‚ wrażenie, że wiceprezydentowi MoszyÅ„skiemu pomysÅ‚ podobaÅ‚ siÄ™ do momentu rozmów o pieniÄ…dzach, gdyż zapytaÅ‚ mnie: panie SÅ‚owik, a co zrobimy z przetargami”?
Wiceprezydent Gliwic Janusz Moszyński pamięta tę rozmowę, mimo że obaj panowie prowadzili ją dwa lata temu. Trudno teraz dociec, z czyjej winy nie była ona kontynuowana.
- Faktycznie, konieczność organizowania przetargów jest tu pewnÄ… barierÄ…. Natomiast tzw. “zlecenia z wolnej rÄ™ki” gmina można dawać, jeżeli koszty nie przekraczajÄ… 10,5 tys. zÅ‚otych. Na pewno jest to pomysÅ‚ na ograniczenie bezrobocia. Możnaby poeksperymentować na poczÄ…tek z jednym budynkiem i oddać go w rÄ™ce uczestników szkoleÅ„. Jest jednak także druga strona medalu. Gmina na pewno nie zgodzi siÄ™ na podcinanie skrzydeÅ‚ firmom budowlanym wygrywajÄ…cym przetargi, a pomysÅ‚ pana SÅ‚owika w pewnym sensie pogarsza ich egzystencjÄ™. Jeżeli inicjator zgÅ‚osi siÄ™ do mnie, temat jest otwarty – powiedziaÅ‚ nam wiceprezydent Janusz MoszyÅ„ski.
Autor artykułu: JOANNA HELER